P.S Mam PolsKą wersję gry na PC, i gdy jedziemy windą Walczyć z Fontainem, To on mówi coś w stylu "Pamiętam jak ze Szwabem wsadziliśmy cię do batysfery. Miałeś wtedy ze dwa latka"
Tak, właśnie to mówi Fontaine.
Kim jest ten SZwab? jedyną osobą z niemieckim akcentem była Tenenbaum.
Wnioskuję z tego, że albo matka głównego bohatera uciekła z Rapture, Urodziła dziecko i wróciła (Są jej zwłoki), albo Fontaine kłamie (bardzo możliwe ).
Co o tym myslicie???
Matką bohatera jest Jamine Jolene. Fontaine nie kłamie, bo 2letniego bohatera na kilka miesięcy puścił w wielki świat, ale w końcu przyzwał każąc mu robić samolot w określonym miejscu. Matkę bohatera zabił sam Andrew Ryan, który dowiedział się o sprzedaniu Jacka dla Tenenbaum i Fontaine'a.
_________________ "We all make the choices, but in the end our choices make us..." - Andrew Ryan
Wiek: 22 Dołączył: 02 Sie 2008 Posty: 89 Piwa: 4/2 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-08-02, 10:22
Ktoś tu zapytał czemu Ryan chciał umrzeć. Chciał? Mi się wydaje, że niekoniecznie, a poprzez to przedstawienie chciał nas w jakiś sposób uwolnić od uwarunkowań i powstrzymać nas przed bezmyślnym słuchaniem tego co Atlas mówi (tatuś, litość, więzy krwi i te sprawy... aczkolwiek takie trochę sztampowe to aby poskutkowało). W końcu przez cały czas gdy bohater go okłada kijem golfowym powtarza to, co edsonpele ma w podpisie "Człowiek wybiera, niewolnik słucha". No niestety nie poskutkowało, ale całość była bardzo efekciarska.
nie... już chyba było mówione... "człowiek wybiera( [wolny człowiek]co robi), niewolnik wykonuje (rozkazy) chodziło aby hmmm.. odejść "zatrzymując pozory wolności"... wybierając swój los... mógł mu powiedzieć "would you kindly go fuck yourself" czy cuś w tej bazie ale wybrał "jakbyś mógł... zabij mnie!" chodziło o śmierć "honorową", śmierć hmmm w stylu:"dostałem kulą w brzuch... umieram... (i zamiast powiedzieć "mamo, kocham cię" albo "Boże wybacz") mówisz NIECH ŻYJE POLSKA!" czyli hmm "patosowata śmierć"... "bohaterska" a pozatym i tak już szykowałsię do wysadzenia Rapture... co miał do stracenia?
_________________ Power to the people! TO THE PEOPLE! Where pwoer means: Ska, soul, jazz, swing, rocksteady, skinhead reggae and 2Tone! Cheers mates!
Wiek: 22 Dołączył: 02 Sie 2008 Posty: 89 Piwa: 4/2 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-08-03, 10:53
Zatrzymując pozory normalności? No nie wiem. Ryan, pomimo że Rapture było pogrążone w chaosie, miał jeszcze sporą nad nim kontrolę. Zatem mógł uciec z miasta batysferą i mieć wszystko gdzieś, wysadzając cały kompleks i rozpocząć nowe życie w normalnym świecie. Nie neguje faktu, że naczytał się za dużo Mickiewicza, Słowackiego i reszty świrów z romantyzmu, i zapragnął samemu skazać się na śmierć, ale to co opisałem wyżej wydaje mi się jednak bardziej "ludzkie".
Na początku chciał zgładzić bohatera bo nie wiedział kim jest (chyba że ściemniał cały czas, a ja coś przeoczyłem), ale pod koniec zdał sobie sprawę, że to jego syn. Przez to cała ta scenka, odróżnienie człowieka od niewolnika. Chciał młodemu uświadomić, że jest wykorzystywany wbrew woli i dać mu do zrozumienia, że musi z tym walczyć.
Mogę kompletnie nie mieć racji ale chciałem to przedstawić pod nieco innym kątem.
naczytał świrów... mi to nie przeszkadza, ale innym i owszem, może przeszkadzać, więc - uważaj co mówisz. był cholernie wyidealizowany, i nie miał nad nim kontroli... bo gdyby miał to by to wszystko tak nie wyglądało... chodzi oto że on chciał pokazać że "Zbudował to na bazie ideii" to potem może to zakończyć jako "idealista" i napewno nie jak romantyk (nawet "wyidealizowany kapitalista" jakim był Ryan nie może być jednocześnie romantykiem... to jest wogóle niemożliwe) lecz... tak jakby hmmm mógł stać się symbolem.. wolności "Człowiek wybiera"... więc wybrał - śmierć... heh on z tego co widze miał bardziej namieszane niż inni... i to bez plasmidów itd...
_________________ Power to the people! TO THE PEOPLE! Where pwoer means: Ska, soul, jazz, swing, rocksteady, skinhead reggae and 2Tone! Cheers mates!
Wiek: 22 Dołączył: 02 Sie 2008 Posty: 89 Piwa: 4/2 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-08-03, 19:12
Cytat:
i nie miał nad nim kontroli...
A zabijanie innych oraz niszczenie na odległość, nasyłanie na Jacka genofagów, kapsuły życia(czy jak to się nazywa), kontrola genofagów (przynajmniej części)... Jak dla mnie to dosyć spora władza A z tymi romantykami chodziło mi właśnie o to poświęcanie życia bez żadnego celu, jestem po prostu na to chory i nie lubię tego ;p Jeśli ktokolwiek poczuł się tym urażony to proszę o wybaczenie :3
Ale jest to temat o "Would u kindly...", więc lepiej już tej kwestii nie rozważać, chyba że któryś z adminów byłby łaskaw(:P) wydzielić te posty do innego tematu, i ktoś jeszcze się wypowie w tej sprawie.
był cel... Umrzeć jako "wolny człowiek" powiedział kiedyś rewolucjonista z Meksyku: Emiliano Zapata: "Lepiej umrzeć na wyprostowanych nogach, niż żyć na zgiętych kolanach." poza tym... Jack był młodszy (a to znaczy sprawniejszy)... jak miał z nim walczyć? hm? A władza od autorytetu to ocś innego... on hmmm miał kontrolę ale nie władzę.. miał hmmm siłę, ale nie miał autorytetu - bo u kogo? A uznajmy że Władza = autorytet... pomińmy czy ja tak uważam ale tak to się składa mi... tyele =P i uwierz mi ja też nie uważam za coś chwalebnego "umierać za nic"...
_________________ Power to the people! TO THE PEOPLE! Where pwoer means: Ska, soul, jazz, swing, rocksteady, skinhead reggae and 2Tone! Cheers mates!
Wiek: 22 Dołączył: 02 Sie 2008 Posty: 89 Piwa: 4/2 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-08-04, 21:26
Co nie zmienia faktu, że Cenega przetłumaczyła to jako "Byłbyś łaskaw" i moim zdaniem najlepiej oddaje klimat tego zwrotu.
A co do tego tłumacza online... Nie powierzałbym mu do translacji czegoś trudniejszego niż "dog" albo "cat"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum