Wysłany: 2010-01-04, 21:19 Opętany przez wspomnienia
Postanowiłem sobie, że zamieszczę tutaj powieść, którą zdążyłem opublikować już na deviantart Mam nadzieję, że się spodoba i przepraszam za jakiekolwiek błędy
I
Zimowe popołudnie. Robi się coraz zimniej i wieje większy wiatr. Noc przychodzi nagle, wyłączając Słońce na dłuższy czas. Z nieba spadają białe płatki śniegu, otulając miasto pod puchatą kołdrą.
Gdzieś, w środku śpiącego lasu, ktoś popełnił okrutną zbrodnię - zabił. Na chłodnej ziemi leżały lekko zasypane, blade zwłoki nastoletniej dziewczyny, mającej na oko osiemnaście lat. Długie, blond włosy delikatnie opadały na jej twarzyczkę. Powieki zakrywały oczęta przed wzrokiem ciekawskich drzew. Usta wskazywały na to, że z tej istoty wyciekła resztka życia. Ciepła, wielowarstwowa kurtka, grube spodnie i zimowe buty przepuszczały zimno, więc i tak po pewnym czasie zamarzłaby bez pomocy. Obok trupa stał wysoki siedemnastolatek. Strzepnął płatki śniegu ze swoich krótkich, rudych włosów. Z jego małych, niebieskich oczu płynęła nienawiść, pogarda dla tej jakże słabej istotki. Wyjął chusteczkę i wytarł krew z policzka. Ofiara broniła się, lecz była zdecydowanie za słaba, aby wygrać z dużo silniejszym oprawcą. Wyjął z zielonej kurtki rolkę taśmy klejącej, nieprzepuszczającej powietrza i rzucił ją niedaleko zwłok, po czym odwrócił się i ruszył szybkim krokiem.
Im szybciej się stąd zabierze, tym szybciej wróci do domu i napije się ciepłego kakao. Wsiadł na swój skuter śnieżny i odjechał w kierunku miasta.
Sebastian siedział przed wyłączonym telewizorem. W jego mieszkaniu panował pół mrok i czuć było wilgoć, stęchliznę. Chłopak rzadko kiedy wietrzył swój dom, a raczej to co z niego zostało. Karaluchy, myszy i muchy żerowały w kupach śmieci, które walały się po pokoju. Tapety zdarte, obrazy ledwo co się trzymały na gwoździu, a dywany zalane piwem i innymi trunkami. Jedynie drzwi wejściowe nie zostały zniszczone – reszta prawie wywalona z zawiasów. Od czasu morderstwa Felicji stał się wrakiem człowieka. Zaczął pić, palić, miał problemy z prawem. Aż dziwne, że jeszcze miał swoje małe, zdemolowane mieszkanko. Siedział na obdartym ze skóry fotelu, z puszką piwa w prawej ręce i z pilotem do telewizora w lewej. Niegdyś ułożony, uczciwy, schludny i prawy chłopak skończył tak okropnie. On po prostu nie umiał pozbierać się po stracie swojej ukochanej. Rodzice porzucili go jak był mały. Żadnych kontaktów z rodziną. Przez wiele lat stawiał czoła przeciwnościom losu, lecz sam. Samotnie przemierzał świat, bez żadnego wsparcia. Do czasu, kiedy poznał Felicję. Tworzyli niesamowicie dobraną parę. Rozumieli się bez słów, kochali się mocno i jedyne co ich rozdzieliło to śmierć. Dziewczyna wpadła w sidła Kostuchy i musi czekać. Czekać na swego księcia z bajki, który musi przebyć długą drogę do ponownego spotkania. Mimo tak kiepskiej sytuacji nie chciał popełnić samobójstwa. To nie ten typ. Chociaż wrak to nie idiota targający się na własne życie.
Wciąż martwym wzrokiem wpatrywał się w wyłączony telewizor. Odstawił wypitą puszkę piwa na stoliczek. Wszystko robił od niechcenia. Zachowywał się jak maszyna lub jak bezwładna marionetka.
- Felicjo, moja droga Felicjo! Ten drań zabrał mi cię prawie rok temu. Jeszcze tylko dwa tygodnie do pełnej rocznicy… Tak smutnej rocznicy! Na twoim pogrzebie obiecałem sobie i tobie, że zabije tego szmaciarza, który ci to zrobił! Nie. Nie! Już więcej nie zobaczę twojej delikatnej twarzy, twoich bursztynowych oczu, twych małych, malinowych ust! Wciąż pamiętam zapach twoich włosów i perfum. Nadal czuję ciepło dłoni, jakbyś obejmowała moją dłoń. Czuję całą ciebie, jakbyś mnie przytulała przez cały czas. Szkoda, że to tylko złudzenie. Cholerne złudzenie, które nie daje mi spokoju, nie! Nie zostawi mnie i nie opuści! Każe mi pamiętać o mojej słodkiej dziewczynie, a to dla mnie za trudne… Tak siedzieć w bezruchu na fotelu i patrzeć się w pusty ekran telewizora. Nic nie wypełni mi pustki po tobie. Próbowałem i próbuję alkoholu, papierosów, narkotyków, lecz to nie pomaga ukoić bólu po tak wielkiej stracie, och! – Sebastian zaczął krzyczeć i szlochać, ale co w tym dziwnego? Złamane serce płacze po stracie swego największego skarbu. W końcu wstał i przeciągnął się, gdyż od dawna nie wstawał z fotela. Zwolnili go z pracy, a trzeba zapłacić czynsz. Co ma zrobić? Zacząć pracować? Próbował, ale to nie uwalniało go od smutku tak skutecznie jak trunki i nikotyna. Chociaż z drugiej strony, bez pieniędzy nie kupi tego, co zabiera na chwilę bolesne wspomnienia. Czas wziąć się w garść!
„20 grudnia 2005 roku odnaleziono dawno zaginioną Felicję Redwick. Policja przeszukała całe miasteczko, aż psy znalazły trop w Oak Hills. Dziewczyna zaginęła 18 listopada i do dzisiaj słuch o niej zaginął. Osiemnastolatka wybierała się właśnie do przyjaciół, lecz nie dotarła na miejsce. Teraz zaś oddaję głos oficerowi Sullivanowi, który dowodził głównym zespołem i jednocześnie odnalazł zwłoki.
- Hm… Przyznam się, że w ciągu 25 lat mojej służby nie widziałem takiego bestialstwa i okrucieństwa wobec innego człowieka. Rodzina zaginionej już po dniu od zaginięcia błagała policjantów o wszczęcie poszukiwań. Redwick’owie to przyjaciele wszystkich mieszkańców Treeblend. Policjanci darzyli sympatią ich córkę, dlatego zaczęliśmy jak najszybciej. Podzieliliśmy się na pięć drużyn i każda z nich miała za zadanie przeszukiwać dany obszar. Moimi partnerami byli: Bill Ryan, Harold Stewick, Matthew Sprits, Zane Colovsky i Tamara Pepper. Lasy, polany, łąki – to nasze zadanie. Wyznaczyłem Kwieciste Wzgórza na pierwszy cel. Przeczesaliśmy calutki teren i zero. Sprawdziliśmy Zimowe Pagórki, Jesienne Łąki, Słoneczną Dolinę – nadal nic. Pierwszy tydzień i nie widać rezultatów. Druga drużyna, przeszukująca jeziora, rzeki, stawy także nie znalazła Felicji. Ostatnie trzy grupy sprawdzały miasto. Sprowadzili nawet gliniarzy z pobliskich miasteczek. Dziewczyna w tajemniczy sposób wyparowała. Po pierwszych dwóch tygodniach cała ekipa była mocno podenerwowana. Gertruda Redwick jest wspaniałą kobietą, dlatego nie mogłem jej zawieść. Taka matka i żona… Mijały tygodnie i przeszukaliśmy każdy leśny teren, oprócz Oak Hills. Wyczerpująca wędrówka, chwila odpoczynku i odkrycie! W końcu znaleźliśmy Felicję, a raczej jej ciało…Znalazcą został mój pies: Ron. Niesprzyjające warunki pogodowe utrudniły mu odszukanie zwłok, lecz nie uniemożliwiły. Już wczoraj szczątki dziewczyny zostały przewiezione do laboratorium policyjnego. Miejsce śmierci wciąż jest dokładnie badane, a dowody zabezpieczane, choć tych jest bardzo mało. Śnieg i deszcz to praktycznie brak śladów i niewielkie wskazówki. Utrudnia to nam zidentyfikowanie tak przebiegłego zabójcy lub zabójczyni. Tak, drodzy państwo. Nie wykluczamy, że mordercą mogła być dziewczyna. W dzisiejszych czasach można się spodziewać praktycznie wszystkiego. Nie raz motywy zbrodni są dziwne i głupie. Nie rozumiem jak można zabić dla kilku groszy! Postaram się, aby winny lub winna tej śmierci poczuje gorzki smak sprawiedliwości. Jeśli tylko nadarzy mi się taka okazja, to osobiście zawlokę sprawcę na krzesło elektryczne!
- Dziękuje oficerze Sullivan za jakże wyczerpującą relację. Cała redakcja Red Fox News ma nadzieję, że uda wam się wymierzyć karę winowajcy.
- Ja też pani dziękuję i proszę tylko, aby stacja Red Fox pomogła nam znaleźć sprawcę.
- Oczywiście. Będziemy na bieżąco śledzić postępy i informować, gdy tylko coś się znajdzie. Jeżeli ktoś widział podejrzaną osobę, kręcącą się w pobliżu Oak Hills niech zadzwoni pod numer 959-191-072. To tyle na dziś. Na miejscu zbrodni była wasza reporterka: Gwen Robstein. Życzę miłego wieczoru.”
Wysoki, rudy chłopak właśnie leżał wygodnie na łóżku. Mieszkał w centrum miasta, w małym, luksusowym, wynajmowanym mieszkanku. Zszedł z materaca zasłanego zieloną kołdrą i wyjął kasetę z magnetowidu. Uwielbiał oglądać relację z miejsca zbrodni. Napawał się swoim zwycięstwem. Czuł pogardę dla tych wszystkich idiotów z policji, którym miesiąc zajęło odnalezienie zwłok. No cóż… Stróże prawa w Heatwick nie stanowili zagrożenia, przez swoją kiepską organizację. Co z tego, że każdy zna każdego? Bez doświadczenia i zaradności nie zaaresztowaliby nawet chomika! Młodzieniec zachichotał rad ze swojego poczucia humoru i ruszył do salonu. Na stoliku do kawy leżała ulotka: „Bored of your life? Go to Greenwood Shop and buy furnitures from Modern Style Colection!”. Jeździł do Bringstone w celu zakupienia nowoczesnych mebli. Czarne panele w sypialni, białe ściany, telewizor w szafce z szarego drewna i dywan z dziwnymi, kolorowymi wzorami. Tak. To jego świątynia. Najbardziej podobała mu się szafka z kasetami wideo, a zwłaszcza ta jedna, zatytułowana: „Miejsce zbrodni - 20.12.05” . Nie ma to jak miłe wspomnienia. Chłopak podszedł do ściany ze zdjęciami i spojrzał czule na jedno z nich. Widniała na nim niska, czterdziestolatka z długimi, brązowymi włosami, a obok niej mały, rudy brzdąc. Na dole widniał podpis: „Stare, dobre czasy”.
- Ta fotografia jest cudowna. Szkoda tylko, że już cię nie ma, mamo. Mam nadzieję, że mnie pamiętasz, co? To ja, twój ukochany Franklin. Niedługo wszystko będzie jak dawniej mamusiu. Wszystko będzie jak dawniej…
Ja powiem tak. Naprawdę świetnie dobrane słownictwo. Musisz wiele czytać, że osiągasz takie wyniki. Niestety opisy po części dobre, po części słabe. Największy nacisk kładę na opisy otoczenia. Nadrabiasz to opisami uczuć postaci, ale można by dać wiele więcej do wszystkiego
Fabuła też nie wygląda zaskakująco. Taki amerykański akcent.
Ogólnie jednak źle nie jest, szczególnie na 14 lat. Trzymaj tak dalej
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1097 Piwa: 29/15 Skąd: czy z kąd?
Wysłany: 2010-01-05, 00:02
Szczerze powiem, że takie sobie. Nie obraź sie, fajnie jest napisane, ale. To tak jakbym oglądał jakiś marny horror. Fabuła niezbyt ciekawa, fakt samo pismo całkiem niezłe ale:
mateusz812 napisał/a:
- Felicjo, moja droga Felicjo! Ten drań zabrał mi cię prawie rok temu. Jeszcze tylko dwa tygodnie do pełnej rocznicy… Tak smutnej rocznicy! Na twoim pogrzebie obiecałem sobie i tobie, że zabije tego szmaciarza, który ci to zrobił! Nie. Nie! Już więcej nie zobaczę twojej delikatnej twarzy, twoich bursztynowych oczu, twych małych, malinowych ust! Wciąż pamiętam zapach twoich włosów i perfum. Nadal czuję ciepło dłoni, jakbyś obejmowała moją dłoń. Czuję całą ciebie, jakbyś mnie przytulała przez cały czas. Szkoda, że to tylko złudzenie. Cholerne złudzenie, które nie daje mi spokoju, nie! Nie zostawi mnie i nie opuści! Każe mi pamiętać o mojej słodkiej dziewczynie, a to dla mnie za trudne… Tak siedzieć w bezruchu na fotelu i patrzeć się w pusty ekran telewizora. Nic nie wypełni mi pustki po tobie. Próbowałem i próbuję alkoholu, papierosów, narkotyków, lecz to nie pomaga ukoić bólu po tak wielkiej stracie, och!
Jakoś tak mi to tutaj nie pasuje, takie dziwne po prostu.
mateusz812 napisał/a:
- Hm… Przyznam się, że w ciągu 25 lat mojej służby nie widziałem takiego bestialstwa i okrucieństwa wobec innego człowieka. Rodzina zaginionej już po dniu od zaginięcia błagała policjantów o wszczęcie poszukiwań. Redwick’owie to przyjaciele wszystkich mieszkańców Treeblend. Policjanci darzyli sympatią ich córkę, dlatego zaczęliśmy jak najszybciej. Podzieliliśmy się na pięć drużyn i każda z nich miała za zadanie przeszukiwać dany obszar. Moimi partnerami byli: Bill Ryan, Harold Stewick, Matthew Sprits, Zane Colovsky i Tamara Pepper. Lasy, polany, łąki – to nasze zadanie. Wyznaczyłem Kwieciste Wzgórza na pierwszy cel. Przeczesaliśmy calutki teren i zero. Sprawdziliśmy Zimowe Pagórki, Jesienne Łąki, Słoneczną Dolinę – nadal nic. Pierwszy tydzień i nie widać rezultatów. Druga drużyna, przeszukująca jeziora, rzeki, stawy także nie znalazła Felicji. Ostatnie trzy grupy sprawdzały miasto. Sprowadzili nawet gliniarzy z pobliskich miasteczek. Dziewczyna w tajemniczy sposób wyparowała. Po pierwszych dwóch tygodniach cała ekipa była mocno podenerwowana. Gertruda Redwick jest wspaniałą kobietą, dlatego nie mogłem jej zawieść. Taka matka i żona… Mijały tygodnie i przeszukaliśmy każdy leśny teren, oprócz Oak Hills. Wyczerpująca wędrówka, chwila odpoczynku i odkrycie! W końcu znaleźliśmy Felicję, a raczej jej ciało…Znalazcą został mój pies: Ron. Niesprzyjające warunki pogodowe utrudniły mu odszukanie zwłok, lecz nie uniemożliwiły. Już wczoraj szczątki dziewczyny zostały przewiezione do laboratorium policyjnego. Miejsce śmierci wciąż jest dokładnie badane, a dowody zabezpieczane, choć tych jest bardzo mało. Śnieg i deszcz to praktycznie brak śladów i niewielkie wskazówki. Utrudnia to nam zidentyfikowanie tak przebiegłego zabójcy lub zabójczyni. Tak, drodzy państwo. Nie wykluczamy, że mordercą mogła być dziewczyna. W dzisiejszych czasach można się spodziewać praktycznie wszystkiego. Nie raz motywy zbrodni są dziwne i głupie. Nie rozumiem jak można zabić dla kilku groszy! Postaram się, aby winny lub winna tej śmierci poczuje gorzki smak sprawiedliwości. Jeśli tylko nadarzy mi się taka okazja, to osobiście zawlokę sprawcę na krzesło elektryczne!
Sądzisz ze prowadzili by aż tak długi reportaż z policjantem? Jest stanowczo za długi. Jakby to były przemyślenia Sullivana to by było wporzo, fajnie opisane i takie tam, ale skoro to reportaż to moim zdaniem jest stanowczo za długi.
Ogólnie, nie jest źle, musze przyznać że postarałeś się, ale jednak musisz sie jeszcze paru rzeczy nauczyć co do pisarstwa. Moja ocena w skali od 0 do 10 to 5+
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Ja tej gadki z policjantem nie przecztałem xd
Raz, że monitor męczy oczy, dwa, że nawet na papierową książkę taki prozatorski popis jest stanowczo za długi.
A co do słownictwa, nie przesadzajmy, wybitnie wyszukane nie jest.
_________________
Cytat:
Dlaczego ja?! Pam, pam, tralalala!
Cytat:
Brute Splicery, czyli potężnych jak jednorożce, napchanych ADAMEM do granic możliwości splicerów
ok, fakt. Przyznam, że monolog Sebastiana jest zbyt... Hm... Dramatyczny? Co do reportażu: no cóż... Akcja dzieje się w małym miasteczku gdzie za dużo się nie dzieje. Morderstwo jednego z mieszkańców (a zwłaszcza jeśli jakaś stacja dotarła pierwsza do policjanta i z nim porozmawiała) przyciąga ludzi. Fakt, może trochę za długie, ale jeśli nie ma się czym zapełnić ramówki...
Jeśli się nie ma czym zapełnić ramówki to się jej nie zapełnia
Ogólnie nie jest źle, aczkolwiek, powtórzę się - monolog przydługi i dziwny taki, a pozatym znalazłem pewną niekonsekwencję - Pierwsze 3 zdania napisane są w czasie teraźniejszym - " Noc przychodzi nagle (...)", natomiast kolejne już są w czasie przeszłym - "(...) ktoś popełnił (...)".
Dzięki Co do tych zdań w czasie teraźniejszym to nie zauważyłem tego, ale to nie ma się odnosić do samej historii, tylko do ogółu - istnieje to jako fakt Chyba można w ten sposób napisać Przynajmniej tak mi się wydaje
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1097 Piwa: 29/15 Skąd: czy z kąd?
Wysłany: 2010-01-05, 20:41
Jeśli sie wciągniesz w pisarstwo to z pewnością napiszesz kiedyś coś naprawde wyśmienitego, na razie to są początki więc nie musisz sie wielce denerwować tym co gadamy.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Początki? ty nawet nie wiesz ile ja powieści napisałem nie skończyłem ale coś się tam znalazło. Przyznam że rozwinąłem się mocno. Kiedyś napisałem powieść nieskończoną na 15 stron (ja zawsze zaczynam i po chwili kończę, ale z tym tutaj kto wie ), początki były denne, żałosne. Chała totalna. A tak pod koniec mojego pisania było tak jakoś... Inaczej. Był klimat. Opisy były barwniejsze, postacie żywsze, bardziej podobne do zwykłych ludzi. Najgorzej to mi idzie z dialogami Jakbym mógł to bym napisał książkę bez dialogów
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1097 Piwa: 29/15 Skąd: czy z kąd?
Wysłany: 2010-01-05, 21:33
mateusz812 napisał/a:
akbym mógł to bym napisał książkę bez dialogów
No to spróbuj, było by to coś nowego, niektórzy wielcy pisarze potrafili pisać książki/wiersze/itp. bez użycia np. litery "D".
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
ten reportaż z sullivanem jak słusznie sasza (ja jakoś na to nie zwróciłem uwagi) zauważył -za długi. Ja sie mogę czepić tego monologu i "Drania", jakieś takie jak z bajki.
Zresztą za dużo tego "alkoholu, papierosów, narkotyków", po 10 latach by się chłopaczek wykończył
Ale ogółem to "Bardzo dobrze", jak zwykł mawiać mój Dziadek.
Dobranoc.
_________________ Then Jesus asked him, "What is your name?"
"My name is Legion," he replied, "for we are many."
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1097 Piwa: 29/15 Skąd: czy z kąd?
Wysłany: 2010-01-05, 21:59
Inq napisał/a:
Nie.
W jakim sensie?
Ma nie próbować, czy taka książka już istnieje?
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum