Witam wiem że temat wygasł dawno ale chciałbym powiedzieć że to była niesamowita historia wielkie brawo dla tych którzy pisali może to zły pomysł ale ja chciałbym coś napisać ja powtarzam morze te zły pomysł ale mogę coś napisać ożywmy ten temat więc jeśli państwo pozwolą napiszę coś jak będę miał wenę
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1097 Piwa: 29/15 Skąd: czy z kąd?
Wysłany: 2012-02-26, 16:12
Jasne prosze bardzo, pisz śmiało ale prosba na przyszłosć staraj pisać się posty troszkę mniej chaotycznie. Pozdrawiam.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
dziękuję bardzo moja praca powinna pojawić się niedługo i przepraszam za to że odpowiedzi/posty przychodzą tak póżno ponieważ mam szkołę i muszę się edukować
Przypominam że dbamy też o ortografie. Dop: Sasza.
[ Dodano: 2012-02-27, 19:50 ]
Jednak coś szybko mi poszło z napisaniem tego za błędy przepraszam najmocniej bowiem te fragmenty pisane wcześniej to dzieła sztuki
Podróż do arkadi była spokojna przebiegała ona tunelem odzielającym dwie części miasta. Widoki były piękne zobaczyłem piękne nie odnalezione odmiany ryb. Czasami było strasznie można było zobaczyć pływające trupy a w mojich uszach słychać było pieśn na skrzypce Josepha Haidona tytułu nie znałem albo nie pamiętam. Szkoda że nie mogę zagrać na skrzypcach już czegokolwiek ponieważ co wziołem do ręki rozsypywało się. myślałem o pani profesor i co się z nią stało może przeżyła albo nie splicery chyba ją dopadły pomyślałem i znów będę sam tylko po co miałem iść do Arkadi zapomniałem kompletnie. gdy nagle poczułem silny ból głowy i już znalazłem się w sali koncertowej moja luba tam była zobaczyłem jak z kimś się kłuciła i wybiegła miałem ją przyjść i pocieszyć gdy nagle wróciłem już do rzeczywistości dopłynołem. Wyszłem z batysfery muzyka przestała mi grać i przypomniałem sobie że zostawiłem mój karabin w podziemiach pawilonu medycznego i co ja nieszczęsny poczne i zaczołem słyszeć utwór Fryderyka Chopina ja ostatnio coś niewiele pamiętam powiedziałem. Bez broni zaczołem się skradać po pomieszczniach były one piękne i przerażające drzewa były naruszone a inne nie gdzie niegdzie leżały trupy widać zrabowane obdarte i oszpecone przez jedno pomieszczenie przechodząc widać że to był park marmurowe ścieżki imitowały prawdziwe były ławki na jednej usiadłem i zaczołem rozmyślać o tm wszystkim o pani profesor o mojej ukochanej o tym czemu stałem się tym potworem.
przepraszam za błędy ortograficzne jaki zrobiłem i postaram się więcej ich nie robić
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum