Wszystko fajnie, tylko ja bym chciał poruszyć pewną sprawę organizacyjną. Może ustalilibyśmy, że jedna osoba może dodać tylko jeden fragment opowiadania dziennie? Poprzednio pojawiało się po kilkanaście fragmentów dziennie i po prostu strasznie trudno było z tym wszystkim nadążyć. Takie jest moje zdanie.
BTW: Setny post ^^
Ja wiem, że gdy pojawia się kilka fragmentów dziennie, jest dobrze. Wcześniej jednak pojawiało się ich KILKANAŚCIE w dodatku często kilka tych samych użytkowników. Wprowadzało to zamęt.
Właśnie, zobaczymy co na to inny.
Dlatego też na razie wstrzymałbym się z publikowaniem pierwszego fragmentu opowiadania, zanim wypowiedzą się inni użytkownicy.
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2010-03-28, 14:00
zhmmm. Więc tak, moim zdaniem niech ludzie wstawiają tyle fragmentów ile chcą ale żeby te fragmenty trzymały dość dobry poziom, a nie że wstawić ejdno zdanie i po chwili nastepne. Jeśli fragmenty będą trzymać poziom mogą być wstawiane w dużych ilościach.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Little Sister - pozbawione świadomości dziecko, które krąży po Rapture w poszukiwaniu ADAM. Cel ataków wszystkich okolicznych splicerów. Chodząca rafineria ADAM. Tak mógłby opisać siostrzyczkę przybyły do Rapture rozbitek, poznawszy wszystkie zasady rządzące tym miejscem. Tak mogliby opisać ją splicerzy, błąkający się bez celu. Ale nie on. Dla niego była kimś więcej. Pan Misiek bo tak nazywała go Amelia, był jednym z Big Daddych, pozbawionych świadomości ochroniarzy małych dziewczynek, wspomnianych siostrzyczek. W walce używał plazmidów i wielkiego świdra górniczego, osadzonego na miejscu prawej ręki. Był przyjacielem Amelii. Ona wiedziała, że przy nim jest bezpieczna. Wędrowali razem po całym Rapture, szukając trupów zawierając ADAM. Na dźwięk jego ciężkich kroków uciekali wszyscy splicerzy. Wszyscy się go bali, mieli do niego respekt. Jednak pewnego dnia zmieniło się wszystko.
- On już jest aniołem Panie Miśku - oznajmiła, wyjmując strzykawkę z ciała nieszczęśnika - Strzykawka jest już pełna.
Big Daddy mruknął coś pod nosem, wziął ją i posadził sobie na ramieniu. Szli w stronę Ogrodu Obfitości. Nagle rozległ się krzyk. Big Daddy poczuł jak dziewczynka zniknęła mu z ramienia. Pajęczy splicer, wyszkoczywszy z sufitu, zręcznie złapał siostrzyczkę i pomknął przed siebie wydając piski tryumfu. Big Daddy wpadł w szał. Wizjer świecił na czerwono. Tatusiek bez zastanowienia rzucił się w dziki pościg, ciężko biegnąc za szybszym i to o wiele genofagiem. Splicer wbiegł w prosty korytarz, z kilkoma dojściami, z których nagle wyskoczyli inni splicerzy. Misiek bez zastanowienia rozkręcił wiertło i dźgnął jednego ze splicerów z miażdżącą siłą. Drugiego uderzył wiertłem jak kluczem francuskim. Ten przywalił o ścianę z mocą tak wielką, że rozleciał się na miejscu. Pozostali 3 splicerzy dosłownie zostali stratowani przez pędzącego Tatuśka. Misiek skręcił ostro w lewą alejkę, odzyskując kontakt wzrokowy z porywaczem. Ten kierował się w stronę srebrnych drzwi prowadzących do szklanego korytarza. Big Daddy zauważył dziurę w suficie i niespokojny, nakręcił świder. Okazało się, że jego przezorność nie poszła na marne - z dziury wyskoczył pajęczy genofag. Nabił się na wiertło i rozleciał się podczas obrotów na wszystkie kierunki. Misiek usłyszał za sobą niezmiernie głośne krzyki. Obrócił się. Krew zamarzła mu w żyłach. Za nim biegło jakieś 60, może 70 genofagów. Rzucił minę i pobiegł dalej. Pajęczego splicera już nie było. Widocznie porywacz przekroczył już drzwi i jest w tunelu. Big Daddy usłyszał za sobą potężny wybuch, nad jego głową latały flaki. Jednak nie zwracał na to uwagi. Biegł przed siebie. Wielkie drzwi otworzyły się. Misiek był w tunelu.
Biegł. Biegł ile sił. Genofagi również przekroczył drzwi. Tatuś wiedział, że nie ma szans z taką grupą. Więc biegł. One były szybsze. Dorwali go. Misiek poczuł mocne uderzenie w plecy. Ktoś go najprawdopobnie walnął z francuza. Poczuł kilka mocnych uderzeń. Splicerzy uczepili się go jak rzep psiego ogona. Uwiesili się na nim, walili go gołymi pięściami, hakami, kluczami, jeden dźgał go z noża. Tatusiek bronił się. Nie miał czasu by rozkręcać świder więc nim mahał z nadzieją, że trafi jakiegoś splicera w łeb, a ten padnie martwy. Wierzchał się na wszystkie strony próbując zrzucić z siebie genofagów. "Przecież ja mam kombinezon nurka" - myślał - "no właśnie! Kombinezon!". Oświeciło go. Nakręcił wiertło i... przywalił nim z całej siły w szklaną ścianę tunelu. Z trudem wyjął świder ze ściany. Jednocześnie wpuścił do tunelu hektolitry atlantyckiej wody. Splicerzy zostali zwaleni z nóg. Zaczęli szukać wyjścia, drogi ucieczki.
Big Daddy brnął do przodu nieco spowolniony. Woda sięgała mu do tułowia. Po chwili dążenia do drzwi, za którymi schował się porywacz Amelii, zorientował się, że woda cieknie małym strumyczkiem z sufitu. Spojrzał się w górę. Pajęczy genofag, wbijał haki w sufit, robiąc dziurki na małe strumienie. Zanim Misiek zdążył zareagować, splicer wskoczył mu na kark i zaczął dźgać hakiem po wizjerze. Wizjer szybko pękł, pojawiła się w nim dziura. Big Daddy gwałtownie szturchnął głową, zrzucając splicera z siebie. Ten pochwycił za jakiś drut i podbiegł do drzwi.
- Nie wyjdziesz stąd żywy sk*rwysynie!!! - wykrzyczał, wbijając drut w mechanizm drzwi.
Drzwi się zablokowały. Woda była coraz wyżej. Rozwścieczony Tatusiek uruchomił wiertło przeszył nim splicera. Ten przywalił o drzwi, wypluwając z siebie litry krwi. Big Daddy pokonał krnąbrnego splicera. Ale fakt był faktem - woda była coraz wyżej, a jego wizjer był pęknięty, co umożliwiało Tatuśkowi utonięcie.
Więc skoro się wie, że nie jest się pisarzem - może lepiej się za to nie brać?
Sorry za złośliwość, ale nie wiem komu chcę się czytać wstęp (sic!) o długości i ciekawości brazylijskiej telenoweli.
_________________
Cytat:
Dlaczego ja?! Pam, pam, tralalala!
Cytat:
Brute Splicery, czyli potężnych jak jednorożce, napchanych ADAMEM do granic możliwości splicerów
A pozatym, wiesz, miłobybyło jakbyś starał się napisać coś bardziej samodzielnego, bo jakby nie patrzeć ten wstęp tak mniej wiecej do "Big Daddy mruknął coś pod nosem, wziął ją i posadził sobie na ramieniu" jest podobny w wymowie i słownictwie do mojego opowiadania, vide Marsha.
Co do książki, przemyslałem sobie sprawę i nie sądzicie że najpierw trzebaby było cały zarys fabularny napisać wspólnie, bo wiadomo że nasze wizje fabularne nie muszą iść na równi.
ok sjer: genofag żyje razem z Rodziną Rapture i podąża z towarzyszami, przy czym powoli zaczyna coś mu nie grać i odłącza się od "stada". To mocno wkurza panią Sofię i w ogóle wszystkich więc ma przesrane i musi uciekać
Co do książki, przemyslałem sobie sprawę i nie sądzicie że najpierw trzebaby było cały zarys fabularny napisać wspólnie, bo wiadomo że nasze wizje fabularne nie muszą iść na równi.
Dokładnie! Dlatego też mówiłem, żeby wstrzymać się na razie z pisaniem czegokolwiek, dopóki nie ustalimy, o co dokładnie w tym wszystkim będzie chodziło.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum