Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-04-07, 21:43
Lecz nagle cienie zniknęły, jakby się rozpłynęły. Postanowiłem nie wychodzić z ukrycia póki sie nie upewnie że ich tu nie ma. Dokładnie obejżałem się dookoła spojżałem w dół, przed siebie, za siebie, w prawo, w lewo nic, nagle usłyszałem dziwny hałas, jakby metal uderzający o ściany o beton o jakieś twarde podłoże. Hałas dobiegał z góry - No tak - pomyślałem - to było jedyne miejsce w którego kierunku nie spjżałem, sufit. Bałem sie tam spojżeć...
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Ostatnio zmieniony przez Sasza 2009-04-09, 18:04, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-04-08, 17:49
Skoro się pomysł nie podoba to po co wchodzisz na ten temat, pozwól innym w spokoju pisać, a jak już chcesz się wypowiedzieć ze się temat nie podoba to troche inne słowa dobieraj.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-04-09, 16:01
Forum tak ale nie każdy temat, po prostu napisz że nie podoba Ci się ten pomysł i już a nie odrazu rzucasz słowami do dupy pomysł i takie tam.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-04-09, 18:03
Nie skąd pisałem na szybcika i dlatego sory za błąd zaraz to zmienie.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
przełamałem strach i po cichu wychyliłem głowę, i co zobaczyłem??? Pajęczego genofaga rozłupiającego szczątki Big Dadyego którego unicstwiłem! na podłodze leżała metalowa rura. Powoli i ostrożnie, aby genofag nie usłyszał, wzięłem rurę. powoli podszłem go od tyłu i z całej siły uderzyłem w śmierdzący łeb. Padł trupem. Miał w ręce strzykawkę z czymś zimnym. Czyżby genofagi znalazły plasmidy????
Nie pamiętam tego momentu więc coś wymyśliłem
Piszemy strzykawke nie szczykawke.
_________________ Każdy kto lubi Bioshocka jest moim ziomkiem
Jednakże spojrzałem , widziałem tam tylko cień po chwili coś usłyszałem "A dni lecą tak prędko jak wiatr ..." po chwili przeszedłem przez kolejne drzwi .
Moim oczom ukazał się duży tatuś tyle , że .... inny , wyglądał na mniej grozniejszego ale kiedy się do mnie obrócił zauważyłem u niego broń , wyglądała na nitownicę.
Postanowiłem , że zabije go kiedy zbiorę trochę amunicji.
Gdy poszedłem dalej wyskoczyły na mnie geofangi wziąłem mój ulubiony rewolwer i zabiłem je .
Gdy schyliłem się aby przeszukać zwłoki przed oczy przyturlał mi się granat.
Szybko odskoczyłem i rzuciłem w przeciwnika gaz rurką w głowę , niestety chybiłem Jednakże przeciwnik nieumyślnie rzucił granat w dużego tatka - ten się mocno wściekł i strzelił mu w łeb pocisk ale tatek wyglądał już na nieco "zniszczonego" więc wyciągnąłem mojego shotgana , władowałem 4 pociski elektryczne do niego i pomyślałem - Musi mi się udać - strzeliłem w tatka raz i drugi! i trzeci nagle on przestrzelił mi głowę , odrodziłem się w jakiejś komorze , gdy wyszedłem z niej zauważyłem iż nazywa się "Vita Chamber" po chwili komora wybuchła .
Atlas powiedział mi , że gdy zginę odrodzę się w takiej ale mogę to zrobić JEDEN raz ponieważ komora po tym automatycznie się niszczy.
Wróciłem na miejsce mojego zgonu , tatek wyglądał fatalnie , wołem gnata strzeliłem w niego i padł.
Siostrzyczka stała koło niego i z płaczem mówiła.
- Tatusiu proszę wstań !!!
Wziąłem ją i zabiłem , chciałem zobaczyć jak to jest , rzeczywiście Adama było o dwa razy więcej ale puzniej miałem wyrzuty sumienia....
Gdy poszedłem dalej zauważyłem ogród obfitości ale po prawej stronie wieżyczkę rakietowa , poraziłem ją prądem i spróbowałem ją przejąc jednakże nie udało mi się doznałem kopnięcia prądu , postanowiłem zniszczyć tą maszynę , udało to mi się bez żadnego doznania obrażeń.
W ogrodzie obfitości kupiłem miejsce na plazmidy i plazmid manekin.
Gdy już to zrobiłem poszedłem do Pabla Navarra.
W pomieszczeniu gdzie były drzwi do niego u góry był który coś nucił geofang pomyślałem - to chyba to samo ścierwo które usłyszałem przedtem .
Szybko zapukałem do metalowych drzwi za którymi był Pablo.
Powiedział zdenerwowany
- Co tu robisz , Kim ty jesteś ??!! , ach to ty (trochę spokojniejszym głosem) atlas mi powiedział o tobie jednakże ja mu nie ufam.
Nagle geofang wyskoczył z sufitu wrzeszczała coś do mnie i rzuciła się.
Pablo powiedział do mnie.
-Nie masz z nią szans!
I rzeczywiście , dziwka była bardzo silna , postanowiłem z nią walczyć ale mało co jej zrobiłem , po chwili powiedział.
-Przysyłam ci bestie (był to bot) bardzo krwiożerczą bestię ....
Bot przegonił geofanga.
-Słuchaj (powiedział zdenerwowany Pablo) musisz znaleźć aparat i porobić zdjęcia tym pajęczym geofangą , Wystarczą mi trzy.
-Podejdź do taśmo ciągu , przysyłam ci tu coś dzięki czemu przetrwasz.
Był to granatnik , w końcu jakaś porządna broń pomyślałem.
[ Dodano: 2009-05-23, 19:57 ]
Big Daddy74 napisał/a:
plasmidy????
Piszemy Plazmidy nie plasmidy
[ Dodano: 2009-05-23, 20:35 ]
btw : piszcie bo mogłem dalej pisać ;p
Zmęczony dotychczasową walką o przetrwanie postanowiłem zrobić to zadanie po cichu. Chodząc po brudnych i zaniedbanych korytarzach myślałem o tym, co zrobiłem ostatniej Little Sister. Nagle usłyszałem kłótnie genofagów. Wyjrzałem zza lady sklepowej i spostrzegłem trzy pajęcze splicery. Przechodząc po cichu, robiąc zdjęcia z różnych kryjówek. Po cichu, do póki nie zrobiłem zdjęcia ostatniemu z nich. Teraz, w najmniej odpowiednim momencie, uruchomiła się... lampa błyskowa. Nie wiedziałem, że to cholerstwo ma coś takiego. Wszyscy ucichli, spojrzeli na ladę za którą siedziałem. Ich szef krzyknął tylko:
-Złapać i zabić tego skur******!
Pomyślałem tylko:
-Już po mnie.
Sięgnąłem po broń, ale nie widziałem ani broni ani... siebie. Przypomniałem sobie, że mam tonik ,, Kameleon". Wystarczyło, że przez chwilę się nie ruszałem i stawałem się niewidzialny. Podbiegli, popatrzyli i krzyknęli:
-Szefie! tu nikogo nie ma!
Szef odpowiedział zaś:
-To pewnie to stare, jeb*** światło! Mówiłem wam żebyście je naprawili!
Kłótnie rozpoczęły się na nowo. Ja, wykorzystałem sytuację i odniosłem niepostrzeżenie zdjęcia.
Gdy szedłem aby odnieść zdjęcia Pablowi zauważyłem kolejnego tatuśka ,pora wykorzystać nową zabawkę - pomyślałem
Załadowałem do granatnika 6 granatów , wymierzyłem do tatuśka , nagle usłyszałem krzyk pajęczego geofanga , to coś rzuciło we mnie jakieś haki ale udało mi się odsunąć i wpakować mu serię z tomphsona , ku mojemu zdziwieniu dalej to ścierwo żyło użyłem zatem amunicji ppiehch po chwili padł.
Gdy do przeszukałem wziąłem się za tatuśka , cisnąłem w niego sześć granatów
pomyślałem ze już wącha kwiatki od spodu ale nic nie widziałem przez tą cholerną chmurę pyłu.
Po chwili wybiegł on z pyłu i postrzelił mnie w nogę , bardzo mocno krwawiłem więc wykorzystałem wcześniej nabyty plazmid "manekin" i stworzyłem kopie siebie która biegła w te i wewte , tatusiek rzucił się na na niego , dało mi to trochę czasu aby zabandażować ranę...
Jako , że miałem chwilę załadowałem do granatnika granaty przylepne , miałem tylko cztery sztuki.
Tatek był bardzo zniszczony , dym mocno z niego walił , strzeliłem w niego i wykrzyczałem- A MASZ SKURWIELU.
Podszedł do mnie i padł.
Podszedłem do płaczącej dziewczynki i pomyślałem ... co zrobić , uratować .... czy zabić ją
Postanowiłem uratować lecz ... tyle adama ... miałem dylemat.
Atlas krzyczał - Chcesz narazić życie mojego syna i mojej żony ??!! , to już nie jest dziecko zabij .. to coś!! czymkolwiek to jest
Zaś Tenennbaum mówiła - Jak możesz zabić to biedne dziecko?
Wziąłem dziecko i ... Uratowałem , nie mogę zapomnieć jak zeskoczyła z moich rąk i powiedziała
-Dziękuję , proszę pana.
-Za to iż okazałeś dobroć do siostrzyczek wysyłam ci prezent , ale nadal nie jestem pewna tego , czy mogę ci zaufać - Powiedziała niepewnie Tenennbaum.
Gdy szedłem odnieść zdjęcia zauważyłem siostrzyczkę która kładła miśka z prezentem koło ogrodu obfitości , podszedłem do niej i powiedziała , dziękuję za ratunek.
W miśku było jedna duża flaszka adama , 4 rakiety i plazmid , hipnoza tatuśka.
W ogrodzie obfitości wykupiłem "wytrzymałość" i tonik który zwiększał szanse powodzenia przy hakowaniu botów itp.
Ta "wytrzymałość" to płyn , coś jak tonik , wbiłem to sobie w żyłę i poczułem się o wielę lepiej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum