Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2008-09-19, 22:25
Kurde nie wiem a niehc będzie dobrne zakończenie, macie racje lepsze.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Dobre zakończenie. i przy okazji:
Wziąłem dziewczynkę na ręce i zabiłem pasożyta a dziecko ocaliłem. Nie mógł bym patrzeć jak taka mała niewinna istotka ginie przeze mnie. Po wszystkim przerażona patrzyła na mnie i uciekła do ozdabianej na ścianie rury, z której- jak się później dowiedziałem- odbierał je big daddy. Usiadłem na pobliskim krześle i zastanowiłem się nad wszystkim. Postanowiłem ratować dziewczynki. Gdyby nie wrzask genofaga siedział bym tam i rozmyślał. Wziąłem klucz aby nie marnować amunicji. Podbiegłem i walnąłem w jego paskudny łeb. Z przerażeniem patrzyłem na mózg rozbryzgany na ścianie. Nie wiedziałem że w rękach mam aż tyle siły.
Cisza. Nie słyszałem nawet kapania wody. Wszystko umilkło. I nagle za moimi plecami zaczęła grać muzyka. Cyrkowa muzyka. Jakieś dzieci darły się wniebogłosy. Co za ironia. Odwróciłem się i zobaczyłem kotarę odsłaniającą duże, czerwone urządzenie. Miało ono dwa otwory: jeden mniejszy, drugi większy. Na mniejszym było napisane "ADAM here'', na drugim "Your left hand". Nie namyślając się wiele włożyłem tam buteleczkę z ADAMem i rękę. W moje przedramię wbiło się kilkanaście małych igiełek. Z głośników rozległ się głoś: "Making new plazmid's place". Po chwili było po wszystkim. Gdy jednak miałem wyjąć rękę, spłynęło na nią zimno. Zamarzła. Wyszarpnąłem rękę. Ze zdziwieniem spoglądałem na nią, obserwując kolce wysuwające się z niej. Skupiłem się i cisnąłem mocą w fotel. Zmienił się w lód. Rozbiłem go kluczem i poszedłem dalej, ciesząc się z nowej broni.
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2008-12-04, 22:44
Niebawem nowa broń mi się przydała, otóż zaatakowała mnie zgraja tych ohydnych potworów. Nie zdążyłem wszystich zamrozić bo było ich aż 10, 7 z nich zamroziłem no a na reszte musiałem marnować amunicje. Po skończonej walce przeszukałem zwłoki i chciałem iść dalej, gdy jeden z potworów udeżył mnie kluczem. Wiedziałem że nie będą zamrożone na wieczność ale nie wiedziałem że to będzie trwało aż tak krótko...
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Hałas kroków, głośne tupnięcia. I to takie dziwne harczenie. Zastanawiałem się, co za cholerstwo wydaje takie odgłosy - olbrzym, czy ki diabeł. Ostrożnie szedłem do wyjścia, musiałem tylko umieścić klucz bezpieczeństwa do zamka i pędem pobiec do batyskafu. Nagle, zza rogu wyszło Coś. Było wysokie na 2 metry, ubrane w kombinezon nurka głebinowego. Na miejscu prawej ręki widniał ogromny, zardzewiały, pokryty plamami ciemnoczerwonej krwi świder. Z otworów hełmu sączyło się dosyć blade, żółte światło. Na jego ramieniu przycupnęła Siostrzyczka. Nagle uświadomiłem sobie, gdzie juz go widziałem. Przed oczyma stanęły mi zwłoki, leżące nieopodal Gathers Garden. To był Big Daddy. Musiałem go pokonać. ADAM był mi potrzebny. Skupiłem się, przywołałem do siebie butle i cisnąłem w niego. Butla z gazem wybuchnęła a on zatoczył się. Zstawił na ziemię LS i pędem ruszył na mnie. Ledwo co się uchyliłem, koniec świdra rozcharatał mi ramię. Poczułęm jak po ręce płynie mi ciepła krew. Wziąłem shotguna i wpakowałem w bestię kilka strzałów. Bryznęła krew. Nagle zostałem ogłuszony. Zataczając się zauwazyłem, że daddy znów na mnie szarżuje. Uchyliłem się i przypieprzyłem mu z klucza. Padł na ziemię. Nie wstał. Uratowałem dziewczynkę, porcja ADAM-a spłynęła do fiolki. Ruszyłem pędem w strone wyjścia. Włożyłem klucz do zamku, szybko wskoczyłem do batysfery i pociągnąłem za dźwignię.
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-03-10, 21:09
Moglibyśmy napisać też że nie wszystkie dziewczynki uratowaliśmy w końcu w grze mieliśmy wybór:
Coś szarpnęło i zanurkowałem po kilku chwilach zaczęły sie turbulencje, jakby coś wlazło na batyskaf. Turbulencje były coraz sliniejsze myślałem że zaraz zatone, po chwili bylo jeszcze gorzej, okazało się ze podczas walki z Big Daddym uderzył on o szklane drzwi batyskafu które pod wpływem ciśnienia zaczęły pękać. Na moje szczęście batyskaf zdążył wypłynąć na powierzchnie szybko z niego wyskoczyłem.
-Ten złom już mi więcej nie posłuży- powiedziałem i poszedłem dalej.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-03-23, 16:58
Skarb Neptuna i dobrze by było jakby ten temat odżył.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-03-24, 21:56
To ja coś napisze.
Nagle moim oczom ukazał sie trup wiszący na ścianie przywiązany za wszystkie kończyny, nad nim było napisane Przemytnik (smuggler jakby ktoś nie wiedział ).
- No to niezły system prawny tutaj mają- pomyślałem i postanowiłem przeszukać zwłoki, lecz tak jak podejżewałem okazało się iż jego kieszenie sa puste...
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Po przeszukaniu zwłok, gdy już odchodziłem spostrzegłem butelkę z przezroczystą cieczą. Otworzyłem ją i powąchałem. Nie miała zapachu. Spróbowałem trochę, tak to słodka woda czysta i zaspokajająca pragnienie. Słodką wodę trudniej tu było zdobyć niż Adam lub Evę. Jak na ironię wokół sama woda, lecz nienadająca się do picia. Znajdowany dotąd alkohol tylko złudnie zaspokajał pragnienie, a kawa o konsystencji i smaku błota budziła u mnie odrazę. Gdy piłem znaleziony napój, spostrzegłem kilka cieni przesuwających się po ścianie. ,,Cholera. Ledwo tu przypłynąłem a te ścierwa już o mnie wiedzą" pomyślałem chwytając za rewolwer. Zaczaiłem się na nich za starą szafą grającą. Słyszałem jak ciężko oddychają. Zbliżające się odgłosy kroków, chrząknięć i krzyków sprawiały, że adrenalina krążyła we mnie intensywniej. Jeszcze tylko krok i znajdą się w potrzasku.
Hej a początek książki?
Rozdział 1: Lot nerwów
Grupa ludzi leciała samolotem. Byłem razem z nimi. Nazywam się Jack. Kiedy leciałem mocno się zamyśliłem. Nagle coś jakby uderzyło w samolot którym lecieliśmy. Nie wskazywało to raczej nic dobrego. Ktoś krzyczał żeby opanować lot. Czułem że lecimy coraz szybciej, a samolot leciał coraz niżej. Serce biło mi ze strachu corac mocniej. Ciemność. Miałem ją przed oczami. Kiedy się obudziłem leżałem w jakimś porcie, ale nikogo nie było. Byłem tak zmęczony że ledwo udało mi się wstać. Miałem odłamki metalu wbite w lewe ramię. Po połowie godziny, znalazłem batyskaf. Cóż innego mogłem zrobić, skoro w porcie nikogo nie było. Poszukałem jeszcze innych rzeczy. Znalazłem klucz francuski, czyjąś pustą walizkę, i kilka innych rzeczy.
-Mam nadzieję że ten złom odpali- pomyślałem wsiadając do batyskafu.
_________________ Każdy kto lubi Bioshocka jest moim ziomkiem
Wiek: 20 Dołączył: 25 Maj 2008 Posty: 1078 Piwa: 28/14 Skąd: ja mam wiedzieć.
Wysłany: 2009-04-06, 19:10
Napisaliśmy początek przeczytaj dokładnie ten temat.
_________________ Hey! What's that's look? You don't like it do you? I don't need to by judged by YOU! By ANYONE! Screw you! Screw all you fucking doubster!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum