Widzę, że nie tylko ja chcę pokazać Wam pierwszą część mojego kolejnego FF. Tytułu jeszcze nie podam, ale spokojnie wyszystko gra i buczy.. Kolejnej, i chyba ostatniej części ( o ile się nie rozpiszę i nie rozwinę za bardzo) możecie się spodziewać za 1,2 tygodnie. Proszę wszystkich o wytykanie błędów i konstruktywną ocenę.
Enojy! creep
Ciało było zmasakrowane. Zebrało mi się na wymioty – tak pokiereszowanych zwłok jeszcze nie widziałem. Był to młody mężczyzna, ubrany jedynie w bieliznę. Na skórze miał powycinane symbole, przypominające nieco nordyckie runy. Poderżnięte gardło i spuchnięte, wręcz sine nadgarstki nadawały ogółowi odpychający widok. Lekarz odczytywał właśnie wyniki sekcji zwłok.
- … zgon nastąpił na skutek znacznej utraty krwi. Naliczyłem również pięćdziesiąt dwie rany cięte, obecne na całym ciele ofiary. Wkoło przegubów znalazłem kilka skrawków tkaniny syntetycznej, więc może to świadczyć o tym, że delikwent był skrępowany. To wszystko, co mogę stwierdzić na podstawie tych oględzin.
Skinąłem powoli głową, kilka poszlak było niewątpliwie interesujących. Mogą się przydać.
- Dzięki, Steinman. Odwaliłeś dla mnie taki kawał roboty – wskazałem ręką na zwłoki. – To nie będzie już nam więcej potrzebne … Aha, każ swoim ludziom sfotografować te znaki.
- Nie ma sprawy - odpowiedział chirurg. – Ostatnio przysłali nam prototyp nowego aparatu badawczego, zobaczymy, co to cudeńko potrafi.
Uśmiechnąłem się lekko i ruszyłem do wyjścia. Już miałem otworzyć drzwi, gdy Steinman się odezwał:
- Aaa.. I jeszcze jedna, dziwna rzecz… Otóż, w ciele ofiary nie znalazłem ani grama ADAM, ani tym bardziej żadnej ilości EWY. Jest to podejrzane, gdyż na przedramieniu odnalazłem ślady nakłuć.
Nie wiedząc, co powiedzieć, skinąłem znów głową i wyszedłem na zewnątrz. Miejsce okropnego zaduchu – zapachu krwi i ekskrementów- zajął sterylny zapach Pawilonu Medycznego. Przed gabinetem Steinmana czekała długa kolejka pań, czekających na lepszy wygląd. Niedoczekanie… Nie słyszały jeszcze chyba o jego słynnej niesymetrycznej symetrii. Powoli kierowałem się w stronę stacji metra Atlantis. Niektóre przystanki, jak ten działały jeszcze, a taki rodzaj podróży wzbudzał we mnie sentyment. Kątem oka zauważyłem, jak Steinman wraz z dwoma pomocnikami prowadzi wózek, teoretycznie ze sprzętem medycznym, w praktyce zawierający zwłoki. Chirurg skręcił w kierunku Wiecznego Płomienia.
„Kolejna tajna kremacja”, pomyślałem.
Powód, dla którego sekcjami zwłok zajmował się chirurg plastyczny był niezwykle prosty – władze nie chciały niepokoić większości obywateli Rapture informacjami o trzech tajemniczych i makabrycznych morderstwach, dokonanych w Arkadii. Niestety, większość lekarzy w mieście miało skłonności do kłapania gębami, toteż niechętnie oddawano sprawy w ich ręce. Ale nie Steinman – jemu wystarczyło dać w łapę niezłą sumkę, lub ładną ilość ADAM i milczał jak grób; poza tym cholernie dobrze znał się na sekcjach, zważywszy, że sam przyczynił się do przeprowadzenia paru z nich. Teraz interes był dla niego jeszcze lepszy – siedzi cicho, a jego kartoteka była, jest i będzie czysta. Takiej okazji nie mógł przepuścić. Co z tego, że kilka panienek straci swoje piękne twarzyczki na rzecz Picassowych wytworów Steinmana, jeśli dzięki temu, nie dopuścimy do ogólniej paniki?
Zaszedłem w końcu pod stację metra. Pokazałem motorniczemu odznakę Policji Rapture i zażądałem szybkiego kursu do Gmachu Policji, mieszczącego się na tyłach Hefajstosu.
Szef ochrony miasta, Sullivan już na mnie czekał.
*
Podczas kilkunastominutowej podróży zdążyłem przejrzeć najnowszy numer Głosu Rapture, pierwszego z roku 1957. Pośród błahych recenzji i reklam nowych toników, i plazmidów, znalazłem mały artykulik, który mnie zaintrygował i przeraził:
„ Doktor Chris Logan, światowej sławy genetyk ostrzega – ‘(…) w genetyce nic nie ma za darmo. ADAM kiedyś nas zniszczy. Na podstawie moich badań doszedłem do wniosku, że ta substancja silnie uzależnia. Ludzie będą się zmieniali w bezmyślne, łaknące ADAM bestie’ Tezie tej zaprzecza dr Brigette Tennenbaum, odkrywczyni ADAM, która mówi krótko: ‘Nie ma powodów do obaw’”.
Bestie łaknące ADAM? Co za brednie.
Rozmyślałem nad artykułe. W oddali zamajaczyły swiatła Hefajstosu.
*
Sekretarka spojrzała na mnie.
- Słucham, czym mogę służyć? – zapytała opryskliwym, agresywnym tonem. Najwyraźniej uprzejmość i kontakty międzyludzkie nie były jej mocną stroną.
- Simon Bradley, porucznik policji, byłem umówiony na spotkanie z Szefem Ochrony.
Kobieta rzuciła mi sceptyczne spojrzenie, jakby wątpiąc w autentyczność moich słów. Wcisnęła kilka dużych klawiszy na klawiaturze. W szkłach jej okularów zamigotał drżący obraz.
- W porządku, może pan wejść
Drzwi otworzyły się z sykiem. Wkroczyłem do dużego, stylowo urządzonego biura, przesiąkniętego dymem cygar. Na ścianach wisiały różne modele broni, począwszy od zwykłych Thompsonów, po prototypowe Gatlingi – uzbrojenie Tatuśków. W lewym narożniku pomieszczenia zauważyłem stację modyfikacji broni. Na wprost od drzwi stało wielkie, mahoniowe biurko, za którym siedział Sullivan. Za nim, za oknem, w zielonkawej morskiej toni, błyszczały w oddali neony reklamowe Fort Frolic.
- O, Bradley – rzucił Szef Ochrony. – Cieszę się, że przyszedłeś. Jakieś postępy?
- Owszem. Steinman zbadał trzecie ciało. Sytuacja się powtarza. Półnagie, zmasakrowane zwłoki, z powycinanymi dziwnymi symbolami, jakby runami – szybko relacjonowałem sprawę przełożonemu. - Steinman zauważył coś jeszcze. Mimo nakłuć na przedramieniu ofiary nie stwierdził w jej ciele obecności ani ADAM, ani EWY…
- Czysty? – przerwał mi . – To chyba niemożliwe, żeby w dzisiejszych czasach ktoś był czysty. Wszyscy się tym faszerują.
Szef Ochrony podszedł do biurka, otworzył szufladę i wyjął z niej cygaro. Wetknął je sobie w usta i próbował zapalić. Bez skutku. Cholerna zapalniczka.
- Pan pozwoli – powiedziałem i zbliżyłem się do niego. Pstryknąłem palcami. Między kciukiem a palcem wskazującym zaczął się tlić płomień. Poczułem przyjemne ciepło.
- Dziękuję – wymamrotał Sullivan przez zaciśnięte wargi. Głęboko się zaciągnął. – O tym właśnie mówię… Każdy z czegoś korzysta.
- A propos, widział pan nowy numer Głosu Rapture? Natrafiłem tam na ciekawy artykulik. – spytałem, i nie czekając na odpowiedź podałem mu gazetę. Przez moment obserwowałem, jak bystre, niebieskie oczy wodzą po wskazanej przeze mnie stronie, i nagle rozszerzają się. Jakby z przerażenia.
- Brednie, nie sądzi pan? – rzuciłem.
- Nie jestem pewien – odpowiedział. – To może być cholerna prawda. Pozbawione skrupułów bestie, łaknące ADAM. Rozumiesz? Łaknące ADAM!
Powoli zaczęło do mnie docierać, do Sullivan próbuje mi przekazać.
- Czy ma pan na myśli to…
- Tak. Smutne, ale prawdziwe. ADAM uzależnia. Degradacja społeczeństwa do takich bezmózgich istot może być kwestią czasu. Już teraz obserwuję ciekawe, ale i niepokojące rzeczy, na przykład bójki w Ogrodach Ewy nie są takie, jak dawniej. Biją się, żeby zabić. Ludzie się zmieniają.
- Sądzi pan, że to ma związek ze sprawą? – spytałem.
- Być może. Do rzeczy teraz. Skontaktowała się ze mną Julie Langford, jedna z niewielu osób, które wiedzą o morderstwach. Nic w tym zresztą dziwnego, jako że to ona natknęła się na ostatnie zwłoki. Powiedziała mi, że ma więcej informacji. Spotkasz się z nią w jej biurze w Arkadii.
Langford.. Langford! Znałem to nazwisko. Julie była panią botanik, odpowiedzialną za utrzymywanie ekosystemu Arkadii. Doprawdy, szykuje się ciekawa wizyta.
- W porządku, pojadę tam jutro. Teraz muszę przede wszystkim odpocząć i wziąć jakąś kąpiel.
Odwróciłem się, gdy Sullivan odchrząknał.
- Simon, daj mi swoją broń.
Podszedłem i wręczyłem mu rewolwer. Sullivan bez słowa podszedł do stacji modyfikacji broni, wsunął pistolet w otwór, wcisnął kilka guzików i czekał. Po chwili zapaliło się zielone światełko, a szybka się otworzyła. Szef Ochrony wyciągnął broń i podał mi. Rewolwer był nieco większy i miał trochę inny kształt; mimo tego nie ważył tyle, ile mogłem się spodziewać.
- Ma teraz większy magazynek, jest też celniejszy i ma zmniejszony odrzut. Odgłos wystrzału jest trochę przytłumiony. Możesz go ładować trzema rodzajami amunicji, inaczej, niż w standardowym pistolecie. – powiedział. – Przyda ci się. Na koszt Policji. Powodzenia, Simon.
- Dzięki, szefie.
Ruszyłem w stronę drzwi. Nagle kilka obrazów stanęło mi przed oczami.
ZMASAKROWANE ZWŁOKI. ARKADIA. UŚMIECH STEINMANA. WYPŁUKANE ŻYŁY. BESTIE ŁAKNĄCE ADAM. BESTIE. ŁAKNĄCE. ADAM!
Otrząsnąłem się. Co się ze mną dzieje, do kurwy nędzy?
Zanim przekroczyłem próg drzwi, postanowiłem zadać Sullivanowi jeszcze jedno pytanie:
- A co, jeśli w Rapture grasuje grupa krwiożerczych bestii, łaknących ADAM i mordujących Bogu ducha winnych ludzi?
- To wtedy, mówiąc kolokwialnie, mamy przejebane.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum