Widzie że się spodobało no to kolejny dzień w Rapture Siergieja.
Siergiej Iłanov-ADAM+plazmid
[ziewając w tle piszczenie budzika]ooohoooo wczoraj był wspaniały dzien zwiedziłem Fort frolic,Arkadię,Aleje syren, nawet przejechałem się pociągiem Atlantic Express to były godziny pełne atrakcji i wrażeń. no ale do roboty trzeba iść i poznać nowych towaziszy w pracy najpierw się umyć ubrać zjeśc coś i dopiero idziem.
[11:34 wydział neutralizacji tatuśków]
[widząc grupkę ludzi wyglądających na żołnierzy] zdrastwujce wszyscy nazywam się Siergiej Iłanov i będę waszym dowódcą mam nadzieję że się polubimy i będziem działać jak zgrany mechanizm to jak przedstawicie się towazise?.
sir jestem John Frost spec od broni ciężkiej
a ty?
Charles Onsword saper.
ty młodziku?
sir jam Johan Breuge
jakie to masz zadanie młodziku?
mym her commadant zadaniem jest odciągnięcie tatuśka od cywili gdy jest w szale.
aha a ty?
jestem Harry Bolt jedyny który zna słabe punkty tatuśków i jedyny który je wykorzystuje do końca.
dobrze więc poznaliśmy się to idziem na jakową akcje?
[wszyscy chórem "tak jest sir"]
doskonale oddział[z wojskowym tonem w głosie] wymarsz!!.
[16:45]
Uffff w końcu fajrant nie mogę się doczekać jakie to korzysci niesie ze sobą ADAM i plazmidy bo mam go trochę teraz kupić jakiś plazmid hmmmm[głeboki zamysł]aaa zimowe uderzenie wezme dobra jest lejek i pisze "proszę wlać ADAM do otworu następnie wybrać tonik/plazmid i poczekać na butelkę"no to jedziem z koksem.[po wlaniu i wybraniu maszyna pryka syczy i huczy na końcu piknęła ]to ot jest ta ewolucja w butelce migiem do domku i sobie zaaplikuje chłód matki Rosji w tej butelczynie.
[18:20 siedząc przy stole]no to na trzy 1.2.3 łaaaaaaaaaaahahhahahahha yhhhhhhh aaaaaaaaaaaaaaaaar[dźwięk rozbitego szkła łamanego stołu i łoskotu o podłogę]
[ Dodano: 2010-04-23, 19:54 ]
co Mateusz i jak ocenisz teraz poprawioną wersję? Macmillan ty też wystaw jakąś dla motywacji proszę.
_________________ Strzeżcie się Leopolda, bo inaczej do was przyjdzie i będzie chciał zgrać na kompie
Hym, to może ja ocenię...
Otóż ten pierwszy, poprawiony był co tu dużo gadać: zajebisty, jak dla mnie, chodzi mi przede wszystkim o akcent i słownictwo Siergiej ( rzecz co to cud jest - brawo). Ten drugi dziennik trochę słabszy, i namawiam cię, próbuj to uporządkowywać, duże litery itp. bo potencjał moim zdaniem jest.
I więcej akcentu!
Genofag mężczyzna: Wypierdalaj stąd kurwa! To moje miejsce, moje! Nie dam ci tego ADAM'u!
Drugi genofag - mężczyzna: Mam w dupie, że to twoje miejsce! Oddajesz ADAM albo ci zapierd...
*słychać wystrzały z broni i jęki genofagów*
Jonathan LeMaire Richelieu: Fleet Hall i cały Fort Frolic - niegdyś miejsce mojej pracy, schronienie dla wszelakich artystów, teraz stało się domem tych bezmyślnych idiotów. Nie mam już dla kogo tworzyć, bo moja widownia stała się pustymi kukiełkami, którymi kieruje żądza tego świństwa. Moja widownia jest niewrażliwa na sztukę i nie zrozumie tego przekazu. Coś by do nich dotarło, jeżelibym napisał poemat o Siostrzyczkach albo cudownym uczuciu, kiedy wstrzykujesz sobie ADAM. Ech... Monsieur Cohen* całkowicie oszalał i zamknął się gdzieś, nie wiedzieć gdzie. Zostałem sam... Annę znalazłem martwą w wannie, w jej mieszkaniu w Mercure Apartments*. Cohen zniknął gdzieś bez śladu. Wszyscy moi przyjaciele zginęli lub oszaleli, a ja muszę podjąć samotną walkę z tymi bestiami.
*słychać kroki*
Genofag kobieta: Co ty do cholery robisz w mojej łazience, co?! Wynocha stąd albo wezwę policję Rapture! Ja... Ej, co to ma być?! Wypierdalaj z tą strzelbą, bo inaczej wezwę...
*strzał z pistoletu i odgłos upadającego ciała na podłogę*
_______________________________
*Le théâtre est mort - teatr jest martwy
*Monsieur Cohen - pan Cohen
*Mercure Apartments - Apartamenty Merkurego
A nie teatr jest śmiercią? Po francusku umiem się tylko przywitać i powiedzieć gdzie mieszkam, ale na zdrowy rozsądek, to mort powinno być chyba odmienione, bo teraz est chyba w mianowniku.
A tej Anny nie znalazł szef ochrony, czy jak on tam? To było w jednym z dzienników.
_________________
Cytat:
Dlaczego ja?! Pam, pam, tralalala!
Cytat:
Brute Splicery, czyli potężnych jak jednorożce, napchanych ADAMEM do granic możliwości splicerów
Daniel Becket
Subject Epsilon cz.VIII
[szybki oddech, jakieś huki w tle]O kur**, ehh, muszę uciekać. Epsilon musiał przebić się przez ściany celi[krótki kaszel]Było pełno dymu, kurzu, nic nie widziałem. Ekh, chyba oberwałem w ramię. Cholera. Wszystko się zpieprz***[słychać sapanie, w tle wrzaski i jakieś trudno zrozpoznawalne hałasy]Tera...Teraz musimy powstrzymać tego bydlaka. Trzeba mu zwrócić małą, może to go uspokoi. O kur**! Gdzie ona jest?! Musiałem ją gdzieś zgubić...A niech to... Może tam... Ahhh...[głośny huk]Moja głowa... w co ja przywaliłem? Co to za drzwi do cholery?! Ohh... nie było ich wcześniej... Chyba zaczynam świrować... Coś leży na podłodzę. To strzykawka z nereidem. Skąd się tu wzięła? A może to ja skąd się tu wziąłem?[chwila ciszy, hałasy w tle nieco umilkły]Dobra kurde, wstrzyknąłem se to draństwo w krwioobieg. Zobaczymy co się stanie, ehhhm... Gdzie teraz? Muszę kogoś znaleźć... Aaaaaa! Co jes...aaaaaa![wrzaski, a potem cisza]Co się stało? To chyba ten piep***** nereid... moja głowa, moje ciało. To był okropny ból...[dyktafon nagrywa, ale nie słychać już nadawcy]
_________________ "Father...and I need you to guide me"
Ostatnio udzielił mi się brak czasu, ale "powracam" z ostatnim dziennikiem Strielmanna
Dziennik #4
Christophen Strielmann
Nie ma tego dobrego, co by na złe nie wyszło…
Czuję się… okropnie… Właśnie opieram się plecami o ścianę, siedzę z rozkraczonymi nogami. Nie spałem od ponad tygodnia. Mam podkrążone oczy, zaburzenia ruchu oraz orientacji. Faszerowali mnie już wszystkim. Tabletki, płyny, jakieś… och… strzykawki…
Dzierżyłem w swych rękach niesamowitą potęgę… która obróciła się przeciw mnie…
O nie, znowu się zaczyna. Palenie rąk. Podpalenie. Tak, płoną żywym ogniem… Aaa…
[Urywany, cichy płacz.]
Nieee… świat naokoło mnie znika. To… to Kameleon. Moja głowa…
[Momentalna cisza.]
Och, witam pana! Czegoś pan potrzebuje? Jak to moja córka? Przecież ja nie mam dzieci! Ach, znakomity dowcip! Gdzie trumnę? Trumnę? Po kogo? Już…?
[Dźwięk uderzenia o ziemię. Szum. Przerwanie nagrania.]
Ok to już trzeci dzień Siergieja w rapture a więc jak potoczą się jego losy?.
Siergiej Iłanov-potęga w ręce
[Zachrypłym głosem]ooooo rany mój łeb czuje się jakby dwodziestu szeregowców krasnej armii tańczyło mi kozaka na plecach muszę się napić wodki to pomaga na każdy ból a no właśnie która godzina[chwila ciszy]W MORDE!!!!!! spóźnię się do roboty.
[11:23]
Jednak się udało zdążyłem ten trening co kiedyś miał jak był w krasnej armii przydał się 30 minut mi zajął bieg na peron i nie musiał czekać na pociąg[krótki śmiech]dowiedziałem się że mam spotkanie z towazis sullivanem dobrze przejdę się do niego
i spytam o co mu chodzi.
[11:45]
[pukając i następnie wchodząc]Dzendobry miał pan do mnie sprawę?
owszem proszę niech pan usiądzie,coraz to nowsze wersje tatuśków są wypuszczane na ulice miasta co nie do końca mi się podoba panie Iłanov. aby ich pokonać niestarczy zwykła broń trzeba być "na szprycowanym"plazmidami i tu pada pytanie czy posiada pan jakiś plazmid?.
tak "zimowe uderzenie"
dobrze nie mam nic przeciwko temu ale proszę pamiętać o bezpiecznym użytkowaniu go w pracy jak i w życiu prywatnym .
będę pamiętac.
cieszę się że się rozumiemy, ma pan dzisiaj wolne do widzenia i życzę miłego dnia.
dzienkuje i wzajemnie.
[14:12]no to jestem w knajpce w alei syren pokarze tym napuszonym cwaniaczkom jak to się pije wodke w rosji ha ha zrzedną im miny jak zobaczą że można wypić całą butelke mocnego alkocholu i to bez "bernardyna" kto się zmierzy ze mną w piciu wodki co?[syk wybuch tle sypiący się gruz]Cholera a co to za znowu ustrojstwo.......[ryk tatuśka w tle panika krzyki strzały i uciekających ludzi].
[koniec nagrania]
_________________ Strzeżcie się Leopolda, bo inaczej do was przyjdzie i będzie chciał zgrać na kompie
dziennik dodaję w nowym poście, bo chcę, aby było w miarę przejrzyście
Jonathan LeMaire Richelieu - Maître de la destruction
*słychać szumy i pisk charakterystyczny dla włączania miejskich głośników*
Sander Cohen: Choć mała ćmo, choć! Zapraszam cię do Fleet Hall!
*słychać buczenie charakterystyczne dla wyłączania miejskich głośników i grę na fortepianie*
Jonathan LeMaire Richelieu: Nowy pupilek Cohena, tak? Hm... Interesujące. Czyżby kolejny pédé tego starucha? Pewnie będzie go "uczyć" wielu przydatnych rzeczy, np. jak grać na flecie męskim...
*słychać niedaleko strzały*
Ciekawe. Widać, że nie doceniłem tego facecika w białym swetrze. Oho! Jest już blisko.
*dźwięki fortepianu robią się coraz głośniejsze*
Zamilcz Fitzpatricku, zamilcz choć na chwilę... Zamilcz albo sam cię uciszę.
Sander Cohen: Nie, nie, nie! Allegro, Allegro!
Jonathan LeMaire Richelieu: No cóż, Kyle. Mogłeś przestać rzępolić. Było miło cię poznać chłopczyku.
*słychać wciśnięcie jakiegoś klawisza lub guzika, po czym następuje głośna eksplozja*
_______________________________
Maître de la destruction - mistrz destrukcji
Pédé - pedzio (lol. tak mi przetłumaczył translator, lol)
heh i będzie "to be continued" dziennika Siergieja nie bójcie się o niego przeżył atak tatuśka:D. no mateusz ty też robisz fajne dzienniki francuski artysta z manią idealnej sztuki no ale po co re edit tego samego dziennika to nie robi różnicy w ogóle.
_________________ Strzeżcie się Leopolda, bo inaczej do was przyjdzie i będzie chciał zgrać na kompie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum