Avatar: PiotrW
Recenzja MP
dodał PiotrW :: dnia 2010-03-13 13:58
Bioshock 2
Recenzja trybu Multiplayer



WSTĘP


Nie ukrywajmy tego faktu - w historii elektronicznej rozrywki mieliśmy do czynienia z wieloma, bardzo wieloma trybami multiplayer. Znamy te świetne, jak Call of Duty, Battlefield czy Quake, ale jednocześnie nieobce są nam te gorsze, nie wnoszące nic nowego. Poza tym mamy średniaki, czyli tryby balansujące między tymi świetnymi i kiepskimi. Są to tryby multiplayer takich gier, które raczej zostały nastawione na rozgrywkę jednoosobową, gdzie też pokazują całą swoją krasę, ale także rozgrywka wieloosobowa jest przyjemna, ciekawa, przy czym zbyt chaotyczna i monotonna, by odcisnąć głębokie piętno w pamięci gracza.
Do takich właśnie należy multiplayer nowego dziecka 2K, Bioshock'a, zwany też…

BioShock 2 Fall of Rapture


Tak więc podwodna utopia znów zaprasza nas do siebie, ale tym razem możemy mieć do czynienia z myślącymi genofagami. No dobrze. Zobaczmy co z tego wyszło.

Fabuła


Nie musicie wierzyć mi na słowo, ale tak, mamy tutaj do czynienia z fabułą. Małą, bo małą, ale jest. Otóż jest pamiętna noc sylwestrowa 1959. To właśnie wtedy rozpoczęła się wojna o ADAM, substancję pozwalającą na modyfikację genetyczną DNA człowieka. Wojna, bo chcieli skorzystać wszyscy, a to nie okazało się najlepszym rozwiązaniem, ponieważ ci "wszyscy" zamienili się, jakoby skutek uboczny, w bezmózgie zombie, potrafiące tylko zabijać i zbierać ADAM. Takim też zombie stajesz się Ty, tyle że wszystko wygląda tak, jakbyś dopiero co wsiadł do tej szalonej karuzeli, kręcącej się wokół ADAMA.
Tyle fabuły. Reszta to już czysta rozgrywka.

Gameplay


Jak już wspomniałem - ADAM jest źródłem wszelkich nieporozumień i to właśnie na jego zbieraniu polega rozgrywka, ale po kolei.
Na początku wybieramy jedną z sześciu docelowych postaci, którą to będziemy toczyć harde boje w sieci. Od razu po tym zostajemy przeniesieni do naszego apartamentu. Tak, tak, mamy apartament. To tutaj możemy odsłuchać taśmy audio, sprawdzić gdzie siedzimy w rankingu multiplayerowym wśród naszych znajomych, ubrać bohatera i wyposażyć go w broń białą, czy w końcu wybrać broń palną, plazmid oraz tonik do walki. O tych dwóch ostatnich opcjach nieco bardziej się rozpiszę, aczkolwiek nie przesadnie. Zacznę od garderoby.
Nie mamy niestety opcji zmiany całego wyglądu naszego wojownika. Jedynym, co danej zmianie podlega, jest twarz, na którą możemy założyć przeróżne maski, po części znane fanom gry.
Drugim elementem jest broń biała. I tutaj znowu kruczek, gdyż poszczególne bronie nie różnią się obrażeniami. Krótko mówiąc - nieważne czy uderzymy świecznikiem, czy też siekierą, efekt będzie taki sam.
Co do wyboru szeroko pojętego ekwipunku: Tutaj twórcy wywiązali się bardzo dobrze. Otóż podchodzimy do Banku Genów, który w Multiplayerze służy za swoistą zbrojownię, po czym zaczynamy uzupełniać sloty w jednym z trzech loadoutów. Pierwsze dwa są przeznaczone na broń, kolejna para na plazmidy, i jeszcze jedna na toniki. Wszystko jest o tyle ciekawe, że po zdobyciu kilku wyższych leveli, co rusz zostaje odblokowana nowa część ekwipunku, tak więc coraz trudniej nam wybrać. Nie pozostaje nic innego jak metoda prób i błędów, aż w końcu trafimy na zestaw dla nas perfekcyjny.
Kiedy już zakończymy wszystkie przygotowania, możemy ruszać do batysfery, gdzie też wyświetli się wyszukiwanie meczy, tworzenie serwera prywatnego, customizaja postaci, wybór loadoutów…
No właśnie, chyba jedyny minus apartamentu. Jest on tylko dodatkiem. Wszystkie opcje i zmiany możemy wprowadzić z poziomu menu, a w apartamencie musimy się pojawić tylko podczas prologu oraz epilogu. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Doświadczony gracz, który jest nastawiony na rozgrywkę właściwą, odwiedzi apartament tylko po to, by poczuć klimat lub pooglądać naprawdę świetną grafikę. Niestety - nasza posiadłość nie ma w gruncie rzeczy żadnego innego, zachęcającego do jej odwiedzenia zastosowania.

Ale dość o przygotowaniu. Teraz wyruszamy na wojnę. Jak już mówiłem - możemy wyszukać mecz, stworzyć prywatny serwer czy w międzyczasie podrasować naszą postać.
Skupmy się jednak na wyszukiwaniu meczy. Otóż w multiplayerze mamy dostępnych siedem trybów, które opisze pokrótce:
- Survival of the Fittest - Czyli po prostu Bioshock'owy odpowiednik deathmatchu, każdy na każdego.
- Civil War - Czyli walka dwóch frakcji przeciw sobie.
- Last Splicer Standing - Po każdej śmierci gracz respawnuje się, a wygrywa ten, kto po zakończeniu rundy uzyska jak najmniejszy wynik zgonów.
- Capture the Sister - Jednak frakcja przechwytuje Siostrzyczkę i próbuje przenieść ją do wywietrznika, natomiast druga ma na celu zniweczenie planów konkurencji i do kradzieży Siostrzyczki nie dopuścić.
- ADAM Grab - Gracze walczą przeciwko sobie, aby zdobyć Siostrzyczkę. Ten, kto utrzyma ją w swoich dłoniach najdłużej - wygrywa.
- Team ADAM Grab - System identyczny jak ADAM Grab, tyle że gracze walczą w dwóch przeciwnych frakcjach.
- Turf War - Czyli po prostu walki, gdzie dwie przeciwne frakcje zajmują dane punkty na mapie. Kto najdłużej utrzyma największą ilość punktów, jednocześnie dobijając do wymaganej liczby punktów - wygrywa.
Jak więc widać, różnorodność jest duża, ale każda rozgrywka sprowadza się do jednego: Nieprzemyślanego strzelania do każdego wroga, którego napotkamy.
Czasem podczas meczu pojawia się na planszy ubiór Tatuśka. Jak pewnie nie trudno się domyślić - gracz, uprzednio go założywszy, staje się naprawdę potężnym "stworem", którego, przy odrobinie szczęścia, dość łatwo zabić. Wszystko zależy od tego jak mocno Tatusiek trzyma myszkę.
Naprawdę unikalnym elementem rozgrywki jest możliwość hakowania wieżyczek strażniczych oraz maszyn wydających amunicję i EWĘ, a także uzyskiwanie tzn. "damage bonusów" za zrobienie zdjęcia martwemu przeciwnikowi. Takie innowacje naprawdę powinny znaleźć zastosowanie w innych grach, ponieważ skutecznie zabarwiają rozgrywkę.
Naturalnie po zakończeniu każdej z rozgrywek podliczane są nasze zabójstwa, zgony, a przede wszystkim ADAM, a już chwilę potem patrzymy w napięciu jak rośnie nasz pasek punktów. Jeśli naładuje się cały - tak, zdobywamy kolejną rangę, a na naszej twarzy pojawia się szeeeeeroki uśmiech. Rang jest czterdzieści, a każda nagradza nas nowym okryciem twarzy, tonikiem, plazmidem czy bronią. Dodatkowo odblokowują się nowe dzienniki i informacje, by finalnie ujrzeć bardzo "piękny" epilog.

Obrazek 1
Czy to ptak?! Czy to samolot?! Nie! To pocisk z granatnika...


No więc to koniec. Przechodzimy do podsumowania.

Podsumowanie


Tak, to tyle jeżeli chodzi o krótką recenzję rozgrywki wieloosobowej w Bioshocku 2. 2K zaserwowało nam średniej jakości "produkt", o którym szybko zapomnimy, ale za to na miejscu będziemy się mogli naprawdę dobrze zabawić i wyżyć.

WERDYKT


PLUSY:
+ W gruncie rzeczy ciekawy świat przedstawiony;
+ Dobrze wykonany system rang, a tym samym nagradzania gracza;
+ Dobrze przygotowane rozgrywki;
+ Ciekawe urozmaicenie w postaci hackingu i damage bonusów.

MINUSY:
- Nie sprawdzający się w praktyce apartament;
- Bardzo chaotyczna i monotonna rozgrywka;

OCENA KOŃCOWA
ocena


Autorem recenzji jest: Gigsav
Copyright © BioShock City 2007 - 2011
Engine powered by MalkoCMS